Szukaj
  • Jędrek Soliński

'Till the last drop of fuel - Lexus RC F

Ropa naftowa to surowiec który pierwszy raz został zidentyfikowany w połowie XVIII wieku w Pensylwanii. Przez wiele lat eksploatacji jej złóż, była świadkiem kosmicznych zysków ale też upadków fortun, wojen i paktów pokojowych. Jej niepodważalnie kluczowe znaczenie dla globalnej gospodarki zostało ugruntowane epoką industrializacji, kiedy na dobre zagościła we wszystkich gałęziach przemysłu.

Dziesiątki wykwalifikowanych chemików i naukowców opracowało metody produkcyjne które drogą wielu etapów destylacji i rafinowania, przekształcają surową ropę naftową w paliwo znane dziś powszechnie jako benzyna bezołowiowa. Podobno płynie ona w żyłach prawdziwych petrolheadów, z faktów pozostańmy przy tym, że Lexus RC F to wyjątkowo pierwotna maszyna do przekształcania benzyny w endorfiny. Dlaczego? Przypomnij sobie to specyficzne uczucie kiedy pierwszy raz siedziałeś za kierownicą samochodu. To co wcześniej osiągałeś chodem lub jazdą na rowerze czy rolkach dzieje się jakby łatwiej. Prawdopodobnie w tym wspomnieniu siedzisz w zdezelowanym Suzuki Swift albo Toyocie Yaris - ale to nie ma znaczenia.

Siedzisz w Elce albo samochodzie swojego taty. Ruszasz niezdarnie przed siebie w ciszy lub akompaniamencie sugestii dotyczących używania sprzęgła. Kierownica i pedały przenoszą na Ciebie wibracje i drgania, ruch pedałem gazu powoduje zmianę ich częstotliwości. Czujesz że jest przed tobą kawałek maszyny której zasad działania jeszcze nie znasz, ale zaczynasz rozumieć jak reaguje na Twoje polecenia.

Jest w tym rodzaj piękna. Ta niezrozumiała machina która zapewnia ludziom nieocenioną mobilność jest na Twoje zawołanie. Nic nie szkodzi że za Boga nie potrafisz ocenić czy samochód prowadzi się dobrze lub nie, albo czy skrzynia biegów jest przyjemna w użytkowaniu czy posiada skok lewarka długi jak w starym Ikarusie.

Liczy się tylko to że jesteś Ty i samochód. I kontrolujesz go, czujesz to nieznane uczucie posłuszeństwa jakim wykazuje się maszyna. W przenośni, dosiadasz go i wiesz że zrobi to, o co go poprosisz. I poczujesz że to robi. To samo czułem przesiadając się do RC F po tygodniu spędzonym w LC500.

LC w odmianie z benzynowym V8 jest wyposażone w rewelacyjny wydech, którego brakuje w modelu RC F. Niemniej jednak, w RCF wszystko jest "bardziej" - myślę że jest to głównie spowodowane brakiem luksusowej skórki dzielącej kierowcę od otaczającego świata co skutkuje masą mniejszą o 140kg. Samochód jest od LC odczuwalnie inny. Definitywna zmiana charakteru może być spowodowana mniejszym niż w LC rozstawem kół i rozstawem osi. Nawet na etapie projektu. RC jest de facto Lexusem IS w odmianie 3-drzwiowej, RC F to po prostu napompowana sportem i sterydami odmiana. Czuć to we wnętrzu którego projekt nie ukrywa swojego wieku. Jest ono jednak bardzo przejrzyste i... proste, zwyczajne. Nie wzbudza niepokoju ani nie przytłacza kierowcy. Uważam to za bardzo dużą zaletę tego modelu.

Z zewnątrz zachodzi podobna zasada jak w środkach obu wspomnianych samochodów. RC F w odmianie 10th F Anniversary Edition zyskuje wiele limitowanym, satynowym lakierem. Wygląda naprawdę muskularnie ale wciąż sporo łatwiej jest go zgubić w tłumie niż LC500.

Od strony jazdy, samochód miło zaskakuje w sposób, którego ciężko się spodziewać. Nie jest to ani najszybszy samochód w swojej kategorii, nie posiada również wszystkich futurystycznych nowinek. Ma relatywnie cichy wydech (Jeśli ktoś z centrali to czyta, błagam, chociaż jako opcja), nie strzela z wydechu i posiada dość ograniczoną możliwość konfiguracji. Mimo wszystko dość cwanie ukrywa swoją masę i nie pozwala na zbytnią podsterowność.


Egzemplarz którym jeździłem wyposażony był w semislicki Michelin Sport Cup 2 które zaczynały kleić dopiero po przejechaniu kilku kilometrów. Do tego punktu samochód zachowuje się gorzej od Mustanga (który mimo syndromu kierowcy w roli pasażera był w polskim internecie porównywany do RCF... po co?), po nagrzaniu opon samochód zaczyna z niespotykanym spokojem pokonywać coraz ciaśniejsze zakręty. Lekka nadsterowność? Bułka z masłem, większa masa i klasyczny schemat układu napędowego to prosta recepta na wybitną łatwość kontrolowania uślizgu.

Koncept samochodu który nie rywalizuje z konkurentami na polu masy, mocy albo zaawansowanej technologii wydaje się być z góry skazany na porażkę. W dobie permanentnej walki koncernów która ma miejsce w zasadzie na każdym polu, Lexus RC F wydaje się być outsiderem. Bohaterem starej daty który siedząc większość czasu w cieniu - kiedy tylko powróci w eter, robi to z klasą i jest wyczekiwany przez publikę. Wspomniana na początku artykułu ropa naftowa zdaje się przeżywać niedosłownie taki sam, ale w pewien sposób podobny kryzys.

Jako paliwo kopalne, ma już wielu nośnych konkurentów - różne źródła energii odnawialnej. W wielu sytuacjach rzeczywiście, "czysta" energia jest sporo lepszym wyjściem. Wyobrażacie sobie wymianę fotowoltaiki na podobne rozmiarem, przydomowe mini-generatory prądu zasilane węglem lub ropą? Środowisko cierpi na nadmiernym wykorzystaniu takiej konwencjonalnej, brudnej energii.


Jeśli jeszcze nie zauważyliście, następuje mała zmiana klimatu. 800km dalej, znad wybrzeża Bałtyku, przenosimy się na Śląsk. Obszar przemysłowy kojarzony z polskim zagłębiem węgla, hut i wszelkiego rodzaju jednostek przemysłu ciężkiego i wydobywczego. Za sprawą mojego nieocenionego location menagera, rodowitej ślązaczki i zarazem wspaniałej kobiety trafiamy do naprawdę klimatycznych miejsc. Pogoda sprzyja a w brudnym, industrialnym krajobrazie RC F pokryty satyną wygląda nawet lepiej niż skąpany we wschodzącym słońcu.

RC F w przeciwieństwie do kopalin, nie powoduje społecznego poruszenia. Ma dobry PR. Dużo ludzi narzeka na to że jest gorszy od niemieckiej konkurencji, nikt nie podważa jego prawdziwego charakteru i cech które w dobie downsizingu powinny dosłownie palić ekologów. 5.0 V8, brak doładowania. Silnik jest dość skomplikowanym kawałkiem inżynierii - generuje aż 477KM, niemniej jednak pozostaje bezawaryjny.

Co będzie dalej z takimi reliktami jak RCF albo kopaliny? XX-wieczne ideały wciąż mają się dobrze a za sprawą nowego modelu RCF 2020 nie sprawiają wrażenia jakby chciały zejść z piedestału.

Chcę wierzyć, że to jeszcze nie zmierzch takich konstrukcji. Niezwykle ambiwalentny problem pozostawia mi po sobie takie auto jak omawiany Lexus. Z jednej strony rzeczywiście - nie sposób odmówić modelom C63 albo M4 niepodważalnych przewag.

Mimo tych przewag, to własnie RCF jest samochodem który trzymałbym w garażu dla swojego potomka z myślą, by przekazać mu wiedzę o czasach, które prawdopodobnie niebawem znikną bezpowrotnie. Żyj nam długo RCFie! Za pomoc przy wykonywaniu zdjęć w Trójmieście dziękuję Kacprowi Lewandowskiemu, którego profile znajdziecie na facebooku i instagramie: instictive photo Za pomoc na Śląsku dziękuję oczywiście Julii Szymańczyk, znaną jako juliaszymanczyk.pl

Tak znajdziecie ją w internecie, na insta oraz facebooku. Opieka nad matowym lakierem była wyzwaniem, niemniej jednak znów poradził sobie QD1 od ADBL. Dzięki!

184 wyświetlenia

Jędrzej Soliński © 2018 

  • Biały Facebook Ikona
  • Biały Instagram Ikona